Pełny kok
wszystkie włosy zebrane i zwinięte, zwykle na wysokości czubka albo potylicy. Najmocniej odsłania twarz i uszy, więc najbardziej zależy od kształtu głowy.
Man bun to męskie włosy związane w kok na czubku, z tyłu głowy albo w karku. Wymaga około piętnastu centymetrów na górze w wersji połówkowej i dwudziestu pięciu przy pełnym koku — i to długość, a nie technika wiązania, jest tu głównym warunkiem.
3390 wyszukiwań / mies.52. miejsce w katalogu

wszystkie włosy zebrane i zwinięte, zwykle na wysokości czubka albo potylicy. Najmocniej odsłania twarz i uszy, więc najbardziej zależy od kształtu głowy.
górna połowa związana, dolna rozpuszczona. Wymaga najmniej długości i jest najbezpieczniejszym punktem startu w trakcie zapuszczania.
najbardziej stonowany i najtrwalszy, bo ciężar spoczywa nisko i blisko głowy.
najmocniejszy kontrast, ale rozpuszczone włosy wyglądają wtedy zupełnie inaczej niż związane, a boki wymagają odświeżania co trzy, cztery tygodnie. To najdroższy z czterech wariantów.
Half bun potrzebuje mniej więcej tyle, żeby pasmo z czubka sięgnęło potylicy
— zwykle piętnastu centymetrów.
Pełny kok potrzebuje około dwudziestu pięciu, bo najkrótsze włosy przy twarzy muszą dojść do miejsca wiązania. Wcześniej wysuwają się i wracają na twarz w ciągu godziny.
Przy skręcie oba progi są wyższe o jedną trzecią do połowy, bo włos kurczy się po wyschnięciu.
Wysokość wiązania: kok na czubku dodaje wzrostu i wydłuża twarz, na potylicy działa neutralnie, w karku poszerza. Przy okrągłej twarzy sprawdza się pierwszy, przy podłużnej trzeci.
Kok całkowicie odsłania linię czołową, więc przy cofających się kątach eksponuje to, co dłuższa rozpuszczona góra zasłaniała.
Zarost równoważy odsłoniętą twarz. Man bun bez zarostu i z gładko zaczesanymi bokami to układ, który wielu osobom po prostu nie leży — i częściej chodzi o to niż o samą długość włosów.
Gładko czy luźno rozstrzyga się na etapie wiązania: gładki wymaga szczotki i odrobiny kremu, luźny — wyciągnięcia kilku pasm po zawiązaniu, nie przed.
Jeśli po zawiązaniu czujesz ciągnięcie przy skroniach, jest za ciasno.
Nie chodzi o komfort — powtarzany naciąg w tej samej linii prowadzi z czasem do przerzedzenia przy czole.
Zmieniaj wysokość wiązania między dniami, używaj gumek spiralnych albo materiałowych i rozpuszczaj włosy na noc. Cienka gumka biurowa zagina włos pod ostrym kątem dokładnie w jednym miejscu.
Jeśli mimo tych zmian linia czołowa się cofa albo pojawiają się miejsca całkiem pozbawione włosów, to sprawa dla dermatologa, nie dla zmiany fryzury.
Około piętnastu centymetrów na górze na half bun i dwudziestu pięciu na pełny kok, żeby najkrótsze pasma przy twarzy sięgnęły miejsca wiązania. Przy włosach kręconych oba progi są wyższe o jedną trzecią do połowy.
Ciasne wiązanie w tej samej linii przez lata prowadzi do przerzedzenia przy czole. Luźna gumka, zmiana wysokości koka i rozpuszczanie włosów na noc to profilaktyka; przy widocznym ubytku decyduje dermatolog.
Half bun wymaga mniej długości i zostawia rozpuszczone pasma przy twarzy, więc jest łagodniejszym startem. Pełny kok odsłania całą linię czołową i uszy, co przy cofających się kątach bywa niekorzystne.